Coraz częściej trafiają do mnie dzieci, które mają za sobą doświadczenia z kilkoma wcześniejszymi terapeutami. Czasem jest to trzecia, czwarta osoba, do której trafiają rodzice z nadzieją, że „tym razem się uda poprowadzić terapię”.
W takich sytuacjach naturalnym odruchem jest założenie, że wcześniej brakowało terapeucie wiedzy, doświadczenia albo odpowiednich metod. Tymczasem moje obserwacje są zupełnie inne.
Wielu logopedów, z którymi wcześniej pracowały te dzieci, posiadało bardzo solidne przygotowanie merytoryczne, często mieli szeroką wiedzę z zakresu neurologopedycznego, rozwoju dziecka, diagnozy, terapii, bardzo często ich doświadczenie zawodowe było zdecydowanie większe niż moje. W zawodzie byli dłużej, szkoleń mieli więcej, tylko się od nich uczyć. A mimo to terapia nie przynosiła efektów.
Z czasem coraz wyraźniej widzę, że kluczowym czynnikiem nie zawsze jest ten nawet bardzo wysoki poziom wiedzy, lecz sposób, w jaki terapeuta wchodzi w relację z dzieckiem.
Rola relacji w terapii logopedycznej
Skuteczna terapia nie opiera się wyłącznie na wiedzy, doborze ćwiczeń, kart pracy czy narzędzi diagnostycznych. Jej fundamentem jest relacja. To ona sprawia, że dziecko w ogóle
chce uczestniczyć w zajęciach, podejmuje wysiłek mimo swoich trudności, które przecież ma.
Rodzice bardzo często ujmują to prostym zdaniem: „u pani pracuje, a u innych biega po gabinecie”. To zdanie nie dotyczy poziomu wiedzy, lecz podejścia.
Skąd bierze się to „coś”?
Moje podejście do pracy z dziećmi nie ukształtowało się wyłącznie na studiach ani szkoleniach. Duże znaczenie miały moje doświadczenia z okresu młodości, kiedy od siedemnastego roku życia pracowałam jako wolontariuszka z dziećmi i młodzieżą wymagającą szczególnego wsparcia. Były to wyjazdy, pomoc w nauce, codzienna obecność przy dzieciach z różnymi trudnościami emocjonalnymi i społecznymi. Były to dzieci z naprawdę trudnych rodzin i sytuacji.
Z perspektywy czasu widzę, że to właśnie tam nauczyłam się najważniejszych kompetencji terapeutycznych: uważności na dziecko, elastyczności, autentycznego zainteresowania, reagowania na emocje i budowania poczucia bezpieczeństwa.
Nie oznacza to jednak, że skuteczność terapii opiera się wyłącznie na doświadczeniu terapeuty i jego cechach osobowościowych. Metody i „sztuczki” też mają znaczenie. Istnieją konkretne strategie pracy, które realnie wspierają motywację dziecka.
Z tego powodu powstała moja książka „47 sposobów na zmotywowanie dziecka w terapii logopedycznej” ( https://skleplogopedy.pl/produkt/ksiazka-zmotywuj-dziecko-w-terapii/).
Zawiera ona praktyczne rozwiązania, które pomagają maksymalnie angażować niechętne do współpracy dzieci i prowadzić zajęcia w sposób atrakcyjny.
Jednocześnie mam świadomość, że nawet najlepsze techniki nie przyniosą efektów, jeśli zabraknie autentycznego zaangażowania terapeuty. Zaangażowanie można rozwijać!
Uważam, że podejście do dziecka nie jest wyłącznie kwestią wrodzonych predyspozycji, chociaż te też mają znaczenie i to ogromne. Widzę wyraźnie, że można je rozwijać. Obserwuję to chociażby u rodziców moich pacjentów. Na początku często są wycofani, siedzą z boku, niepewni swojej roli. Z czasem zaczynają aktywnie uczestniczyć w ćwiczeniach, naśladują sposób pracy, przejmują styl komunikacji. Ich postawa zmienia się wraz z doświadczeniem.
Zaangażowanie wymaga jednak ogromu energii i zasobów. Dlatego tak ważne są również dobre narzędzia terapeutyczne, które nie utrudniają pracy, lecz ją porządkują i wspierają.
Narzędzia jako realne wsparcie terapeuty
Materiały, z których korzystam na co dzień, początkowo tworzyłam wyłącznie na własne potrzeby. Zależało mi na tym, aby usprawnić organizację zajęć, uporządkować strukturę terapii oraz ułatwić przekazywanie zaleceń do pracy domowej. Z czasem okazało się, że te rozwiązania realnie podnoszą komfort pracy i pozwalają skupić się na tym, co najważniejsze – na dziecku. Dobra organizacja warsztatu nie zastąpi relacji, ale może ją znacząco wesprzeć.
Podsumowanie
Wiedza i kompetencje merytoryczne są fundamentem pracy logopedy. Jednak praktyka pokazuje, że o skuteczności terapii bardzo często decydują inne czynniki, trudniejsze do zmierzenia: sposób bycia z dzieckiem, uważność, autentyczne zaangażowanie i relacja.
To obszar, nad którym warto pracować równie świadomie jak nad warsztatem diagnostycznym i terapeutycznym, a niestety jest to aspekt wyjątkowo często pomijany.
